Iluzja obecności: kiedy to, co nazywamy włączeniem, jest po prostu niewidzialnością
Szybka lektura: główne pomysły na artykuł
- Obecność nie jest uczestnictwem: Sama fizyczna obecność ucznia niepełnosprawnego na zajęciach nie gwarantuje jego włączenia. Integracja mechaniczna może maskować głębokie wykluczenie.
- Integracja a włączenie: Według Marii Teresy Eglér Mantoan integracja wymaga normalizacji i przystosowania ucznia do tradycyjnej szkoły. Włączenie wymaga strukturalnej transformacji szkoły.
- Oznaki pseudoinkluzji: Powszechne praktyki „makijażowe”, takie jak biurokratyczne uproszczenie ocen, całkowity outsourcing do mediatorów i cicha izolacja społeczna.
- Środkowa droga: Prawdziwe włączenie wymaga pracy, wymaga ciągłego szkolenia nauczycieli, partnerstwa z rodzinami i uważnego spojrzenia wykraczającego poza raport kliniczny.
Wyobraź sobie następującą scenę, powszechną w wielu klasach w całym kraju: nauczyciel wyjaśnia temat na tablicy, uczniowie dyskutują, wykonują ćwiczenia i wchodzą w interakcję. Z tyłu sali, przy tym samym stole, siedzi uczeń z konkretną potrzebą edukacyjną – czy to autyzmem, zespołem Downa, czy niepełnosprawnością poznawczą. Otrzymał kartkę z rysunkiem do pokolorowania. Nie uczestniczy w wyjaśnieniach, nie wykonuje tej samej czynności (nawet jeśli jest dostosowana) i nie wchodzi w interakcję z kolegami.
Szkoła wyświetla tego ucznia w swoich raportach zapisów jako „uwzględnionego”. System edukacji celebruje fizyczną różnorodność tego pokoju. Jeśli jednak spojrzymy z etyczną uwagą, to dziecko jest tak samo odizolowane, jak byłoby, gdyby znajdowało się w zamkniętym pokoju. Jest fizycznie zintegrowana, ale społecznie i intelektualnie niewidzialna.
To przypomina włączenie. Jest prezentowany i sprzedawany jako dodatek. Ale tak naprawdę to po prostu wspólna izolacja.
Integracja to nie włączenie
Aby zrozumieć tę dynamikę, musimy ocalić rozróżnienie pojęciowe, które często ginie w dyskursach szkolnych: różnica między zintegrować i zawierać.
Jak definiujesz Maria Teresa Eglér Mantoan, jedno z największych odniesień do edukacji włączającej w Brazylii, integracja i włączenie wywodzą się z przeciwstawnych paradygmatów. Dla autora integracja to proces warunkowego włączenia, w którym odpowiedzialność za dostosowanie spada na samą osobę:
„Integracja wymaga od ucznia przystosowania się i «normalizacji», aby zostać przyjętym do struktury szkoły, która pozostaje praktycznie niezmieniona. Włączenie radykalnie odwraca tę logikę: to szkoła musi się przekształcić i stać się bardziej elastyczna, aby przyjąć wszystkich, bez wyjątku, postrzegając różnicę jako podstawowe prawo człowieka i przywilej współistnienia”.
— Maria Teresa Eglér Mantoan
Na podstawie tej lektury Mantoana możemy rozgraniczyć dwa procesy:
- Integracja Jest to proces mechaniczny. Ogranicza się do otwarcia fizycznych drzwi szkoły, umożliwiając uczniom niepełnosprawnym lub neurodywergencji zajęcie miejsca w zwykłej klasie. Wysiłek adaptacyjny spoczywa całkowicie na barkach ucznia: to on musi dostosować się do istniejącego już rytmu, zasad i struktury. Jeśli nie nadąża, jest to „jego” problem lub twoja diagnoza.
- WłączenieZ drugiej strony jest to proces organiczny i transformacyjny. Rozumie, że system musi się dostosować, aby dostosować się do różnorodności ludzkiej. Włączanie oznacza planowanie zajęć z myślą, że uczeń jest częścią całości, uelastycznienie programów nauczania, oferowanie zasobów zapewniających dostępność i zachęcanie do współpracy między rówieśnikami.
Kiedy po prostu integrujemy i nazywamy to inkluzją, tworzymy iluzję wygodną dla biurokracji, ale bolesną dla podmiotu.
Oznaki „pseudoinkluzji”
Jako psychologowie edukacyjni, terapeuci i rodzice musimy nauczyć się rozpoznawać, kiedy włączenie to tylko element instytucji. Niektóre znaki są jasne:
- Dostosowanie biurokratyczne: Szkoła ogranicza rozmiar testów lub liczbę pytań, aby „przestrzegać prawa”, nie analizując w rzeczywistości stylu poznawczego ucznia ani nie uelastyczniając metody oceniania.
- Outsourcing studencki: Odpowiedzialność za rozwój dziecka zostaje w całości przeniesiona na mediatora („stażystę” lub „towarzysza terapii”), natomiast wychowawca klasy jest zwolniony z planowania zajęć dla tego ucznia.
- Ciche wykluczenie społeczne: Uczeń przebywa na sali, ale nie jest zapraszany do pracy w grupie, nie uczestniczy w zajęciach rekreacyjnych, a w chwilach rekreacyjnych pozostaje odizolowany. Jest blisko, ale pozostaje daleko.
Ciężar niewidzialności
Otaczanie się ludźmi, a jednocześnie trzymanie na uboczu, to jedna z najbardziej bolesnych form wykluczenia. Pseudointegracja powoduje u dziecka ciche zmęczenie, które zdaje sobie sprawę, że jego obecność jest jedynie tolerowana, a nie celebrowana. Stanowi to również obciążenie dla rodzin, które muszą codziennie toczyć batalię prawną i biurokratyczną, aby ich dzieci miały prawo do wysokiej jakości mediacji szkolnej.
Prawdziwe włączenie wymaga pracy. Wymaga to ciągłego szkolenia nauczycieli, inwestycji w wielofunkcyjne zasoby, uważnego słuchania rodzin, a przede wszystkim zmiany perspektywy, która pozwoli spojrzeć na ucznia poza jego zaświadczenie lekarskie.
Dokąd zmierzamy?
Nie możemy być usatysfakcjonowani tylko dlatego, że wzrosła liczba uczniów zapisanych do szkół specjalnych w zwykłych klasach. Dostęp to tylko pierwszy krok. Bez trwałości jakości, aktywnego uczestnictwa i prawdziwego uczenia się włączenie będzie nadal tylko miłym terminem drukowanym w dokumentach pedagogicznych i rozporządzeniach ministerialnych.
Jeśli naprawdę chcemy zbudować szkołę włączającą, musimy mieć odwagę spojrzeć na tył sali i zadać sobie pytanie: czy włączamy tego gościa, czy tylko oczyszczamy nasze biurokratyczne sumienia?
Sugestie i odniesienia do czytania
- MANTOAN, Maria Teresa Eglér. Integracja szkolna: co to jest? Dlaczego? Jak to zrobić?. São Paulo: Moderna, 2003.
- MANTOAN, Maria Teresa Eglér. Drogi do włączenia szkolnego. Memnona, 2001.
- BRAZYLIA. Krajowa Polityka Edukacji Specjalnej z perspektywy edukacji włączającej. Brasília: MEC/SEESP, 2008.
- BOSSA, Nadia A. Psychopedagogika w Brazylii: wkład praktyki. Porto Alegre: Artmed, 2007.